Ciałopozytywność – mądrze kochaj swoje ciało

Rys. Krzysztof "Rosa" Rosiecki / dla PAP
REKLAMA

Body positivity, ciałopozytywność, nie oznacza akceptacji otyłości, co w Polsce jest nagminnie temu ruchowi przypisywane i sprawia, że część osób widzi w nim zagrożenie. Tymczasem ciałopozytywność uznaje otyłość za przewlekłą chorobę, którą trzeba leczyć.

Stosunkowo niedawno w Polsce ciałopozywtywność pojawiła się na Instagramie, gdzie przeważnie dziewczyny, a nie chłopcy, walczą o dobre samopoczucie ludzi z „innościami”: grubych i chudych, starych, z bielactwem czy rozstępami. Jednak hasztagi #bodypositivity czy #loveyourbody niekoniecznie są dobrze odbierane. Ruch body positywity, ciałopozytywność, nasze społeczeństwo kojarzy bowiem z akceptacją osób z nadwagą. A także myli jego ideę z chwaleniem otyłości, co prowadzi do krytyki ruchu. Body Positivity powiada jednak, że to zdrowie jest najważniejsze. Otyłość zaś jest szkodliwa, anoreksja również. Ruch próbuje spojrzeć na własne i cudze ciało bez nienawiści. Uczy dostrzegania piękna w różnorodności. Sięga lat 60. XX w., ale dopiero w 1996 r. zyskał nazwę.   

„Ruch ciałopozytywność jest buntem wobec kultury, która wywierała i nadal wywiera ogromną presję na ciało. Zewsząd zalewają nas wzorce: tak ma wyglądać zdrowe ciało, tak wygląda chore. Wygląd i kondycja ciała stanowi o statusie, pochodzeniu, lepszości i gorszości. W piosence >>Victoria’s secret<< krótko i dosadnie wyjaśnione zostały zawiłości tematu. >>Znam sekret Victorii/ I, dziewczyno, nie uwierzyłabyś/To starszy facet mieszkający w Ohio/ Robi kasę na dziewczynach takich jak ja/ Zarabia na problemach z ciałem/ Sprzedaje skórę i kości z dużymi cyckami<<”– odwołuje się do tesktu pop kultury Aga Szczypior – Bulanda, psychoterapeutka PTP, specjalistka psychoterapii dzieci i młodzieży, od wielu lat wspierająca pracę pacjentów i placówek zajmujących się leczeniem otyłości.

Obsesja świata – piękno

To właśnie w obliczu „piękna”, obsesji świata, wypłynął ruch ciałopozytywności, który u swych podstaw ma wspieranie różnorodności. Ma też zatrzymać proces zamęczanie ciała, na rzecz ukochania. Ciało ma przestać być używane, za to ma być afirmowane.

„I wydaje się, że to może być dobry początek, choć sam proces budowania dobrej relacji ze swoim ciałem często nie jest łatwy, bywa, że trwa latami. Tu nie wystarczy powtarzać sobie: >>Jestem piękna taka jaka jestem<<” – mówi Aga Szczypior – Bulanda.

Ekspertka zauważa, że od wielu lat obserwujemy, w jaki sposób biznes związany z odchudzaniem zarabia coraz większe pieniądze, przyczyniając się jednocześnie do wzrostu, a nie spadku, otyłości. Kolejne diety cud, rozbudowane ćwiczenia, aplikacje przypominające, co zjeść i ile, powodują, że nasz organizm rozregulowuje się coraz bardziej.

„A jeśli nadal będziemy chcieli spełniać często sprzeczne oczekiwania wobec ciała, które już ledwo od naszych zabiegów zipie, jeśli nie zmienimy naszych wyobrażeń na temat dobrej opieki nad nim, nic nie zmienimy” – zapewnia Aga Szczypior Bulanda.

Elżbieta Lange, psychoterapeutka specjalizująca się w nurcie Gestalt, psychodietetyk, pracująca głównie w obszarze zaburzeń odżywiania, zaburzonego obrazu własnego ciała, odzyskania poczucia własnej wartości, podkreśla, że wielka szkoda, iż w Polsce ruch, który robi tak wiele dobrego i wcale nie jest niczym nowym, bo rozwija się od ćwierć wieku, jest nagminnie mylony z akceptacją otyłości.

 „To spłaszczenie tematu. Owszem, ciałopozytywność zachęca do akceptacji własnego ciała, ale akceptacja nie oznacza zwalniania siebie z odpowiedzialności za ciało i dbania o jego potrzeby – mówi Elżbieta Lange. – Przeciętna dorosła kobieta nie może mieć rozmiaru 32, a pop kultura nam to wmawia. To niearealistyczne i robi kobietom krzywdę, pozbawia poczucia własnej wartości, frustruje. Zaakceptujmy, że mamy bardzo różne ciała i każdemu ciału należy się szacunek” – radzi ekspertka.

Piękno z fotoszopa 

Jesteśmy tak dalece bombardowani pięknem poprawianym, że zaczynamy wierzyć, że wyjątkowa uroda występuje częściej niż w naturze i tak właśnie powinniśmy wyglądać. Mocno odrealniony obraz serwują celebrytki, które kilka dni po urodzeniu dziecka chwalą się w social mediach, że nie mają ciążowego brzucha. Niby wiemy, że to nie jest możliwe, a jednak chcemy wierzyć w te iluzje. 

– Nasze życie toczy się jednak tu, nie w internecie, tu borykamy się z problemami i statystycznie 90 % kobiet nie może mieć płaskiego brzucha od razu po urodzeniu dziecka. To powoduje frustracje, kobiety uderzają w poczucie własnej wartości. Zaczynają w przemocowy sposób taktować swoje ciała, wydają na nie mnóstwo pieniędzy, poświęcają im mnóstwo czasu. Wszystko to wymyka się spod kontroli. Wirtualny świat robi nam krzywdę – mówi Elżbieta Lange.

Zdaniem ekspertki, tu właśnie dobrą pracę wykonuje ruch body posityvity: pokazuje, że rzeczywistość instagramowa nie jest prawdziwa. Mówi: akceptuj swoje ciało, bo to jest twój dom.

„Nie wybieramy sobie ciał, one kształtują się w wyniku różnych naszych doświadczeń. Jeśli ktoś nieustająco doświadczał przemocy, być może będzie miał zgarbione plecy od chronienia się przed nią. Dlatego mamy takie ciało, jakie pozwolono nam mieć. Ale naszą odpowiedzialnością jest zadbanie  o jego potrzeby. Akceptacja nie oznacza braku odpowiedzialności. Żyjemy jednakże w narcystycznych czasach sprowadzających ciało wyłącznie do ładnego obrazka. A ciało nie jest od >>wyglądania<<, dzięki niemu możemy w ogóle istnieć. Nasza egzystencja realizuje się w ciele. Potrzebuje ruchu, dobrego odżywienia, miłości, seksu, snu, nawodnienia, relaksu. To ono pozwala wyjść na spacer, zatapiać się w dobrej książce i przytulić przyjaciółkę. Doceniajmy je i starajmy się myśleć o nim miło. Ruch ciałopozytywność to akceptacja ciała w takim właśnie sensie i uznanie jego potrzeb. Nie mówi >>nie dbaj o swoje ciało, udawaj, że jest OK, gdy jesteś otyły<< – zapewnia Elżbieta Lange.

REKLAMA